Leticia Evelyn zapytała: „Początkowo nazwa Tokio Hotel oznaczała to, jak daleko chcieliście zajść. Czy po tych wszystkich latach i miejscach, które odwiedziliście, nazwa wciąż znaczy dla was to samo?”

Bill: Leticio, dziękuję za twoje pytanie. Myślę… Już nie myślę o tej nazwie. Mówiąc szczerze. Nazwa po prostu jest. Mieliśmy ten pomysł na pewnym etapie kariery…
Tom: To jak tatuaż, jak już go masz, to go nie kwestionujesz.
Bill: Tak, już więcej o tym nie myślisz. Ja już w ogóle nie myślę o nazwie.
Tom: Ja wciąż lubię jej brzmienie. Nadal uważam, że to jedna z najlepszych nazw wszech czasów, ale już o tym nie myślę.
Bill: Nie, ja też nie.

Elizabeth zapytała: „Kiedy słyszycie o Brazylii, jaka jest wasza pierwsza myśl?”

Bill: Cześć Elizabeth… Więc pierwsza rzecz, która kojarzy nam się z Brazylią… Tom?
Tom: Niezłe tyłki!
Bill: Nie, nie możesz myśleć w ten sposób! Są piękne dziewczyny, piękni ludzie…
Tom: Pamiętam nasz pierwszy koncert, myślę, że to był pierwszy koncert jaki daliśmy podczas ostatniej trasy po Ameryce Południowej. Nasz pierwszy dzień był w Brazylii. Wciąż pamiętam hotel, wciąż pamiętam podekscytowanie, to było wspaniałe, to był świetny początek trasy w 2011 roku i mam nadzieję, że teraz będzie równie dobrze.
Bill: Ja myślę o ładnej pogodzie i miłych ludziach.
Tom: I mundial był w Brazylii, prawda? To coś, o czym zawsze pamiętam.

Su Kaulitz zapytała: „Ostatnio wygraliście [w kategorii] „Najlepszy światowy artysta” włoskiego MTV, jak się z tym czujecie?”

Bill: Świetnie, Su…
Tom: Su Kaulitz!
Bill: Su Kaulitz, tak, to jest niesamowite, dla mnie to szalone, że tak wielu ludzi głosuje na nas, za każdym razem obok nas nominowani są wielcy artyści, wygrywanie nagrody jest wciąż wspaniałe i bardzo to doceniamy, to zawsze wszystko rozjaśnia, a my jesteśmy bardzo szczęśliwi, kiedy dowiadujemy się czegoś takiego, kiedy jesteśmy w trakcie przygotowań trasy i dostajemy wiadomość albo ktoś dzwoni i ludzie zawsze mówią „wow, wygraliście nagrodę!”, a ja myślę „Cholera, chcę być teraz we Włoszech!” Chcę wrócić, być tam i podziękować, chciałbym, żebyśmy zawsze mogli pojechać do innego kraju i zobaczyć wszystkich, ale… To wciąż miłe, nawet jeśli nie możemy być tam osobiście.
Tom: Ale teraz planujemy wrócić do Europy, więc to się wydarzy.

Laryssa zapytała: „Na Kings Of Suburbia zmieniliście swój styl muzyczny, piosenki są bardziej elektroniczne niż na Humanoid i Scream. Nie straciliście swojej istoty, zrobiliście kawał dobrej roboty, kocham to. Co było główną przyczyną tej zmiany? A co było największą przeszkodą i obawą, z jakimi musieliście się zmierzyć aby dokonać tej zmiany?”

Bill: Cześć Larysso! Dziękuję za pytanie. Po prostu weszliśmy do studia i to się stało, nie trzeba planować zmiany brzmienia, po prostu wiedzieliśmy, że potrzebujemy przerwy po poprzednim albumie, że nie chcemy zrobić kolejnego albumu, który brzmiałby jak poprzednie. Ogólnie zrobiliśmy sobie przerwę od [tworzenia] muzyki, celem tego albumu było stworzenie czegoś, czego chciałbym słuchać, czego chcielibyśmy słuchać osobiście, na imprezie, w nocnym klubie, w barze, gdziekolwiek, chcieliśmy stworzyć album, który odzwierciedliłby nasz osobisty styl i to, jak się zmieniliśmy z upływem lat. To po prostu stało się automatycznie, chcemy tworzyć muzykę, która w pierwszej kolejności zadowoli nas, bo dopiero wtedy możemy uszczęśliwiać innych, dlatego jest bardziej elektroniczny i myślę, że to właśnie nasza droga, z tym czujemy się dobrze.
Tom: Dobre w tym było, że nie było żadnych barier ani niczego takiego. Po prostu zrobiliśmy to, co chcieliśmy.
Bill: Są ludzie, którzy to lubią i którzy tego nie lubią. Pamiętam, że kiedy nagraliśmy naszą pierwszą piosenka z albumu, „Stormy Weather”, wysłaliśmy ją do kilku osób i wszyscy ją hejtowali, wszyscy mówili „no nie wiem, czy to jest brzmienie dla zespołu” lub „nie wiem czy mi się podoba”. Wiele osób chciało nas od tego odciągnąć i popchnąć w kierunku muzyki, jakiej oni oczekują i tego, czego ludzie chcieliby słuchać. Moim zdaniem za każdym razem, gdy jesteś kreatywny, musisz się liczyć z ryzykiem, że ludzie nie będą lubić czegoś tak jak ty. My powiedzieliśmy „chcemy to robić, pieprzyć to, czy komuś się nie podoba”, my to kochamy, to nasze brzmienie, to jest to, co chcemy robić, więc to zrobiliśmy.

Erica Borges zapytała: „Zespół pozostał zjednoczony i w tym samym składzie przez wiele lat, zrealizował wiele marzeń jak koncert w Japonii w 2010 roku. Czy nawet po tak długim czasie macie jakieś wielkie marzenie? Jeśli tak, o czym marzycie?”

Bill: Cześć Erico! Dziękuję za pytanie. Myślę, że wciąż mamy… Myślę, że wszyscy mamy marzenia, każdy z nas, zarówno prywatne, jak i te [do zrealizowania] z całym zespołem. Wciąż jest wiele rzeczy, które chcemy zrobić, chcemy jechać do Australii, nigdy tam nie byliśmy, chcemy zrobić film i może jeszcze nagrać do niego ścieżkę dźwiękową, myślę, że to byłoby ciekawym [doświadczeniem] dla zespołu. Chcemy pisać i produkować muzykę dla innych ludzi. Chcemy jeszcze wygrać nagrodę Grammy, jak dotąd jeszcze to się nie stało…
Tom: Ty mówisz bardziej o celach, celach osiągalnych dla zespołu.
Bill: Tak.
Tom: Mówiąc o marzeniach… To jest zawsze ważne, aby mieć marzenia, myślę, że mamy więcej marzeń w ramach życia osobistego. Ja na przykład chcę mieć własne państwo. Chcę mieć własny kraj imienia Toma Kaulitza…
Bill: Ja mówiłem o marzeniach związanych z zespołem… Tokio było dla nas marzeniem, które udało się nam spełnić.
Tom: Dokładnie. Mówię tylko, że wygrać nagrodę Grammy jest bardziej realnym celem dla następnego albumu.
Bill: Mam nadzieję!
Tom: Więcej niż marzenie!