Prowadząca: Jak zdecydowaliście się na to, by wasza muzyka brzmiała bardziej elektronicznie niż rockowo? Jak zmienił się wasz styl? I jak po tych zmianach zdefiniowalibyście Tokio Hotel?
Bill: Powoli wprowadziliśmy te zmiany przy ostatnim albumie, dodając więcej efektów elektronicznych i dodatkowych instrumentów, jak elektryczne basy i bas…
Tom: Powiedziałeś „bas i bas”.
Bill: Ach, bas i perkusja. Wiesz, myślę, że już wcześniej to zaczęliśmy, powoli ku temu zmierzaliśmy i zapożyczyliśmy te zmiany z ostatniego albumu. Mieliśmy mnóstwo czasu i wszystko przyszło do nas naturalnie. Nie myśleliśmy o tym, żeby nowe brzmienie było bardziej elektroniczne.
Tom: To się po prostu stało.
Bill: Po prostu tak się stało. Nie usiedliśmy i nie rozmawialiśmy o tym, jaką chcemy tworzyć muzykę, tylko zwyczajnie zaczęliśmy ją tworzyć. I to [nowe brzmienie] z tego powstało. Czuję, że to nasze brzmienie.

Dalsza część wywiadu:

Pytanie o ich przerwę.
Bill:
Po prostu chciałem to zrobić. Chcieliśmy żyć własnym życiem, bo przez długi czas pracowaliśmy, więc chcieliśmy po prostu wycofać się z tego szaleństwa, z mediów i z życia publicznego. Chcieliśmy po prostu żyć normalnie, także po to, by odnaleźć inspirację na nowy album, bo nie wiedzieliśmy już, o czym mamy pisać. Przez cały czas byliśmy w trasie i wtedy widzieliśmy niewiele więcej poza tourbusem i hotelem. Tak naprawdę gdy przyjeżdżaliśmy do jakiegoś miasta, w ogóle go nie widzieliśmy.
Tom: Więc zaczęliśmy robić normalne rzeczy – imprezować, spotykać się z dziewczynami, brać narkotyki, upijać się.

Prowadząca: Czego fani mogą spodziewać się po Waszym dzisiejszym występie?
Wszyscy: Wiele!
Tom: To znaczy przygotowaliśmy kilka piosenek i przede wszystkim to my wiele oczekujemy, bo to duże miejsce i wielkie państwo. Wczoraj mieliśmy próbę i wszystko wypada świetnie. To zawsze ekscytujące, szczególnie, gdy gramy na widowiskach takich jak to, gdzie jest wielu artystów i zawsze istnieje ryzyko, że będzie jakieś lepsze show. Ale fani mogą spodziewać się wielu rzeczy, szczególnie pięknie wyglądającego, świetnego gitarzysty.

Prowadząca: Cześć, chłopaki, jestem Erica z Pop Teen. Chciałabym zapytać was, jaka była najbardziej żenująca randka w waszym życiu.
Tom: Żenująca randka? Och… Dawno nie byłem na randce. Zawsze miałem tylko cudowne randki.
Bill: Zastanawiam się, czy w ogóle byłem na takiej prawdziwej randce.
Tom: Bo Bill jest wciąż prawiczkiem.
Bill: Nie! Mam wrażenie, że obecnie nie chodzi się na randki. Jak się z kimś spotykasz, to po prostu gdzieś wychodzisz, ale nie wiem…
Georg: Albo idziecie razem na kawę.
Bill: Nie wiem, nie sądzę, żebym kiedykolwiek miał jakąś żenującą randkę.
Tom: Ja też nie.
Prowadząca: A co z Gustavem i Georgiem?
Georg: Wszystkie randki zawsze są świetne. Szczególnie, gdy spotykamy się we dwóch.
Tom: To znaczy Georg miał sporo żenujących randek, bo zawsze, kiedy całuje się z kobietą, intensywnie używa języka, więc to zawsze bardzo mokre pocałunki. To nieco żenujące.
Bill: Nie wiem, czy to dziwne, ale miałem taką randkę, gdzie siedziałem w bagażniku samochodu i piliśmy, ale nie wiem, czy to dziwne, raczej dość normalne.