Wywiad dla weburg.net

Jeśli masz od 20 do 30 lat, to na pewno doskonale ich pamiętasz. A jeśli w dodatku jesteś dziewczyną, twoje nastoletnie wspomnienia są z nimi bardzo ściśle związane – pierwsza miłość, ściany w plakatach, ogólna histeria. Niemiecka grupa chłopców – a teraz już młodych mężczyzn – która tworzyła subtelny pop, nadal ma magiczną moc przyciągania widowni. Nawet jeśli już o nich zapomnieliście, zostawili po sobie wspomnienia.

Przed koncertem w Jekaterynburgu, gdzie zespół przedstawił swoje show z trasy „Dream Machine”, porozmawialiśmy o starości, bolesnym okresie dojrzewania oraz o tym, że chłopcom żyje się łatwiej niż dziewczętom. I tak, to bardzo kulturalni i radośni chłopcy. I tak, nie polecamy patrzeć im prosto w oczy.

– Zastanawiałam się, o co was spytać, skoro od piętnastu albo dwunastu lat ludzie stale zadają wam pytania. Postanowiłam przeszukać internet, ale to okazało się dosyć nudne, bo wszystkich interesuje jedna kwestia: ile macie wzrostu. Nawiasem mówiąc, jesteście niżsi niż mi się wydawało. (Georg się śmieje)
Tom: Serio?! (wszyscy się śmieją)

Czytaj więcej

Wywiad dla NylonMag

Spotkaliśmy Billa Kaulitza w Berlinie i odkryliśmy, dlaczego historia Tokio Hotel nie ma końca.

W zeszłym roku przeszedłeś przez bolesne rozstanie z twoim projektem „Billy”. Teraz zostanie wydane „Dream Machine”. Nowa płyta, nowa szansa?
Bill:
To na pewno nowy rozdział. Piosenki są bardziej marzycielskie i mniej popowe. Album jest ekstremalnie bliski i ważny dla nas, ponieważ wszystko wyprodukowaliśmy tym razem sami, również sami zajęliśmy się pisaniem tekstów i mixowaniem. Z projektem „Billy” wszystko dotyczyło konkretnej relacji i różnych faz, przez które przechodzi się w trakcie rozstania. Z nowym albumem Tokio Hotel jesteśmy raczej nostalgiczni, patrzymy wstecz do naszego dzieciństwa, tu i tam. To uczucie dopadło nas znienacka: kiedy tym razem siedzieliśmy w studiu, czuliśmy się trochę jak za starych czasów. Patrzyłem na to również w ten sposób pisząc piosenki, na okrągło. Ale „Dream Machine” jest również o miłości, oczywiście, bo miłość istnieje w każdym kształcie i formie. Album obejmuje również moją relację z Tomem i więź, jaka łączy całą naszą czwórkę jako zespół.

Czytaj więcej

Wywiad z Cleo Toms

Dziś jestem tu z Tokio Hotel. Są jednym z moich ulubionych zespołów. Jesteście pierwszym zespołem, którego słuchałam kiedy byłam mała.

Tom: Zatem zawsze miałaś dobry gust muzyczny, to dobrze.

Tak, oczywiście! Dziś, na początku wywiadu mam dla was małą grę – odgadnij piosenkę, wersja Tokio Hotel. W jednej drużynie – Bill i Gustav, w drugiej Tom i Georg.

Tom: Oni wygrają, bo Bill zna wszystkie teksty.

Pamiętajcie, że musicie podać też tytuł albumu, z którego pochodzi piosenka.

Bill: W porządku.
Tom: Okej, jestem gotowy i skoncentrowany.
Bill: Nie podglądaj!
Georg: Oszukujecie!
Bill: Nie, to nieprawda! Przysięgam, nic nie widziałem!
Georg: W takim razie my dostajemy jeden punkt!
Bill: Nie, nic nie widziałem! Tom, nie podglądaj!
Tom: Nie robię tego.
Bill: Musimy patrzeć na siebie nawzajem!
Tom: Gustav!
Gustav: Patrzę na Georga!
Bill: Tom, ty patrzysz na mnie, a oni…

Bill: „Wo sind eure Hände” z Zimmer 483!

Czytaj więcej

Wywiad dla Toazted

Georg: Jestem Georg.
Gustav: Ja Gustav.
Tom: A ja Tom, a wy oglądacie Toazted!

Dziennikarz: Tokio Hotel, witajcie w Amsterdamie! Jezu… Ciężko było wejść do środka.
Tom: Nie było tak ciężko, bo nasz bus zajechał pod samo wejście, więc było ok.
Dziennikarz: To świetne miejsce na koncert. To Paradiso, ten klub jest znany.
Gustav: Graliśmy tu już w 2006, tak mi się zdaje. Myślę, że w 2006.
Dziennikarz: To legendarne miejsce. Mieści maksymalnie 1500 osób. Grali tu U2, The Rolling Stones. Dla was jest to o wiele za mały klub!
Czytaj więcej

Wywiad dla FaceCulture

Na początku redaktor pyta, jak się mają i czy czują się tak, jak kiedy zaczynali karierę, skoro są wolni i niezależni od żadnej wytwórni. Bill odpowiada, że tak, mają wrażenie, jakby wracali do korzeni, do momentu, kiedy zakładali zespół 17 lat temu. Wtedy byli wolni i robili, co tylko chcieli – sami pisali piosenki, sami je produkowali. Byli skupieni na robieniu muzyki, która im się podobała i którą chcieli robić. Następnie redaktor wspomina, że widział stare zdjęcie na Instagramie Billa i zastanawia się, jak to było kiedyś, jak wtedy tworzyło im się muzykę. Bill odpowiada, że było łatwiej, kiedy byli wolni i niezależni, bo ekipa, z którą później się współpracuje, a także wytwórnia płytowa bardzo komplikują ten proces. Tom dodaje, że sukces również to wszystko utrudnia. Bill odpowiada, że największym wyzwaniem jest zachować prostotę i nie zapomnieć, dlaczego zaczęło się robić to, co się robi. Kochają muzykę, dlatego też ogłosili koncerty jeszcze zanim skończyli album – chcieli grać, nie chcieli dłużej zwlekać.
Czytaj więcej

Wywiad dla E-Werk

TH pojawiają się w 2:51

Na początku dziennikarz pyta o wyjazd bliźniaków do Los Angeles. Bill odpowiada, że zrobili to, aby zaczerpnąć inspiracji i znów być kreatywni. Przyznaje, że zanim tam wyjechali, nie sądził, że cokolwiek jeszcze wydadzą, a teraz są już w trakcie trasy z piątym albumem. Wyjechali do USA, aby móc znów żyć własnym życiem i odpocząć od wszystkiego. Są z Tomem w LA już od 7 lat i czują się tam jak w domu. Następnie dziennikarz pyta o to, co łączy ich z Kolonią, w której tego wieczoru grają koncert. Bill odpowiada, że nic. Bywali tu tylko na programach telewizyjnych, a koncerty gra im się tu naprawdę dobrze, bo fani świetnie się tu bawią.

Wywiad dla DW-POPXPORT

Pierwsze pytanie do ciebie, Tom
Tom:
Ta!
Liz chciałaby wiedzieć, czemu nie wrzuciłeś żadnego zdjęcia na Instagrama, skoro masz tam 90 tysięcy obserwatorów. Kiedy coś opublikujesz?
Tom:
Może coś wstawię, jak będzie 100 tysięcy obserwatorów, kto wie. Obserwujcie mnie.
A potem dodasz nagie zdjęcie?
Tom:
Może takie wstawię.

Czytaj więcej

Wywiad dla radia NRJ – 20.03

image host image host image host image host image host image host

Na początku dziennikarka chwali styl Billa i pyta, czy nosi też zwykłe koszulki i spodnie. Bill odpowiada, że czasem to robi, jak chce się po prostu rozluźnić, ale zaraz musi ubrać coś stylowego, żeby poczuć, że żyje. Następnie dziennikarka wspomina, że wiele zespołów rozpada się po jakimś czasie, na przykład z powodu problemów z pieniędzmi i pyta, jak chłopakom udało się przetrwać tyle czasu razem. Wokalista odpowiada, że są już zespołem od 17 lat. Dziennikarka pyta, czy to dlatego, że reszta zespołu pracuje i zarabia pieniądze, a Bill żartuje, że tak, bo są jego niewolnikami.
Następnie dzwoni fanka i pyta, co chłopaki następnym razem na siebie założą. Bill odpowiada, że nie planują tego, bo zależy im na tym, by być autentyczni, by być tym, kim chcą i nigdy nie rozmawiają o tym, w co się ubiorą. Zazwyczaj Bill patrzy na resztę i mówi: „Wyglądasz głupio, ale trudno”.
Czytaj więcej