Show w Stuttgarcie – 25.03

Koncert:

image host image host image host image host

Więcej – TUTAJ

Pytania i odpowiedzi:

– Ponownie zapytano, czy zrobią kiedyś trasę z najlepszymi piosenkami, Bill odpowiedział, że nie.
– Spytano ich, jakie jedzenie lubią ich psy. Odpowiedzieli, że surowe mięso, ale Pumba je wszystko łącznie z sałatą i marchewką.
– Na M&G była fanka z USA, a chłopcy byli zaskoczeni, że ze wszystkich miast na trasie wybrała Stuttgart.
– Bill i Tom nigdy nie wytatuowaliby sobie nawzajem swoich imion. Nie zrobiliby także tatuaży na twarzach, tatuaży etnicznych ani na dolnej części pleców, gdzie dziewczyny często robią tzw. tribale.
– Gdyby mogli cofnąć czas, Bill ponownie spędziłby dzień na Malediwach, Tom wróciłby na afterparty po EMA, a Gustav doświadczyłby ponownie narodzin swojej córki.
– Chłopcy planują koncerty w tym roku po pozostałych kontynentach. Chcą zagrać w Turcji.
– Według chłopaków najlepszym lekiem na kaca jest Aspirin Complex.
– Ktoś z fanów poprosił o to, by przed koncertem puszczać kawałki Billy’ego, na co wokalista odpowiedział, że po kawałkach Billy’ego już nikt nie chciałby słuchać Tokio Hotel.
– Tom zapytany o to, czy chodził na lekcje gry na perkusji albo czy nauczył go tego Gustav odpowiedział, że zawsze lubił ten instrument i gdyby się szkolił w tym zakresie, byłby wirtuozem, a tak to co słyszymy to czysty talent.
– Bill i Tom byli kiedyś razem w klubie gejowskim, Bill poszedł do toalety, a wtedy jakiś mężczyzna zaczął flirtować z Tomem. Tom nie wiedział jak się zachować, a kiedy Bill wrócił, tamten człowiek pomyślał, że są parą. Bill powiedział mu „See you next tuesday” (dosł. do zobaczenia w następny wtorek; przy zapisie skrótowym – „c u next tuesday” pierwsze litery układają się w słowo „cunt” czyli wulgarne określenie oznaczające pi*dę lub po prostu idiotę). Tom potem zapytał Billa, co będzie we wtorek. Innym razem ktoś powiedział Billowi „Masz takie piękne usta, może zrobisz mi dobrze?”, na co Bill powiedział „nie”.
– Bill nie lubi w sobie tego, że często przesadnie denerwuje się drobiazgami i długo nie może zapomnieć pewnych rzeczy, a także tego, że jest zbyt miły dla tych, który go skrzywdzili.
– Zapytani o to, jaką część ciała by ubezpieczyli, odpowiedzieli: Gustav – ręce, Bill – nic, Tom – swoją „trzecią nogę”.
– Georg chciałby odwiedzić Australię, Tom Tajlandię i Indie.
– Georg i Gustav zostali zapytani, jakie drugie imiona nadaliby bliźniakom, Georg powiedział, że Tomowi Paul albo Kevin, a Billowi Jaqueline.
– Bill złamał ząb jedząc chipsy bananowe, zapytany czy robił je w Niemczech czy w Ameryce odpowiedział, że w Niemczech.
– Bill zapytał fanów, co ich zdaniem będzie następnym singlem, zapytali, czy „Boy don’t cry”. Odpowiedź Billa: „tak”.

Meet & Greet:

image host image host image host image host

Więcej – TUTAJ

Oficjalne akcje koncertowe

Wzięliśmy pod uwagę wszystkie Wasze propozycje i po zliczeniu Waszych głosów z ankiety na stronie oraz z wewnętrznej ankiety na facebookowej grupie Friends Aliens (screenshot), przedstawiamy Wam oficjalne akcje na koncert Tokio Hotel w warszawskiej Progresji! Pamiętajcie, udział w nich jest dobrowolny, ale im więcej z nas się w nie zaangażuje, tym lepiej!

– POLAND WANTS TO TANZEN: czyli kartka z napisem wyciągnięta w górę na piosence „Boy Don’t Cry”. (szablon)

– SIADAMY: po „We Found Us”, a przed „Run, Run, Run” jest chwila przerwy na przygotowanie sceny – usiądźmy/przykucnijmy/uklęknijmy choć na zwrotkę tej ballady, darując sobie nagrywanie i robienie zdjęć. To akcja wymagająca Waszego zaangażowania, abyście zachęcili fanów wokół do przyłączenia się. Okażmy zespołowi szacunek i w ciszy wczujmy się w magię piosenki.

– OKLASKI: dwa lata temu wyszło nam to świetnie, więc zróbmy to też tym razem! Po „Durch den Monsun”, zamiast krzyków i pisków, zafundujmy chłopakom porządną porcję gromkich braw na znak naszej prawie dwunastoletniej już miłości!

– ICH BIN NICHT ICH: po zakończeniu koncertu, kiedy zespół zejdzie już ze sceny, zaśpiewajmy refren starej, ale przez większość uwielbianej piosenki „Ich bin nicht ich”. W końcu nie jesteśmy sobą, kiedy nie ma ich przy nas i czujemy się samotnie… ;-)

Dodatkowo, jeśli chodzi o „Schwarz” zamiast „Black” – śpiewajcie jak chcecie! Na ostatnich koncertach Bill zdecydował się na niemiecką wersję, więc być może i u nas zaśpiewa w ojczystym języku, dlatego nie wybraliśmy tego jako oficjalną akcję.

Ponadto, jeśli tylko chcecie, możecie wziąć udział w pozostałych akcjach, które pojawiły się w propozycjach.
Masz ochotę wziąć ze sobą tęczową flagę? Śmiało! Chcesz owinąć się w koc termiczny na „Something New”? Proszę bardzo! Podoba Ci się pomysł z bańkami mydlanymi? Weź ze sobą buteleczkę i puść je w trakcie wybranej piosenki!
Ważne, abyście na koncercie dobrze się bawili!

PS. Glowsticki, czyli świecące bransoletki, to obowiązkowy element każdego koncertu.
W związku z tym chcemy kupić ich jak najwięcej, by każdy miał choć jedną sztukę!
Jeśli macie ochotę dorzucić do skarbonki 2-3 zł, napiszcie do nas na Facebooku, będziemy bardzo wdzięczni!

TH w polskiej prasie!

W warszawskiej prasie „Nasze Miasto”, na stronie tytułowej pojawiło się zdjęcie zespołu wraz ze wzmianką o koncercie:

Za skan dziękujemy Delly!

TH TV 2017 – odcinek 5.

Tłumaczenie:

Tom: Jeśli wam się poszczęści, Georg doda (do boxa) fajny prezent. Wytrysk. Odrobina nasienia.
Georg: A ty go dotkniesz.
Tom: A ja najpierw go dotknę.
Georg: Tak, każdy jeden egzemplarz.

Czytaj więcej

Wywiad dla Toazted

Georg: Jestem Georg.
Gustav: Ja Gustav.
Tom: A ja Tom, a wy oglądacie Toazted!

Dziennikarz: Tokio Hotel, witajcie w Amsterdamie! Jezu… Ciężko było wejść do środka.
Tom: Nie było tak ciężko, bo nasz bus zajechał pod samo wejście, więc było ok.
Dziennikarz: To świetne miejsce na koncert. To Paradiso, ten klub jest znany.
Gustav: Graliśmy tu już w 2006, tak mi się zdaje. Myślę, że w 2006.
Dziennikarz: To legendarne miejsce. Mieści maksymalnie 1500 osób. Grali tu U2, The Rolling Stones. Dla was jest to o wiele za mały klub!
Czytaj więcej

Wywiad dla FaceCulture

Na początku redaktor pyta, jak się mają i czy czują się tak, jak kiedy zaczynali karierę, skoro są wolni i niezależni od żadnej wytwórni. Bill odpowiada, że tak, mają wrażenie, jakby wracali do korzeni, do momentu, kiedy zakładali zespół 17 lat temu. Wtedy byli wolni i robili, co tylko chcieli – sami pisali piosenki, sami je produkowali. Byli skupieni na robieniu muzyki, która im się podobała i którą chcieli robić. Następnie redaktor wspomina, że widział stare zdjęcie na Instagramie Billa i zastanawia się, jak to było kiedyś, jak wtedy tworzyło im się muzykę. Bill odpowiada, że było łatwiej, kiedy byli wolni i niezależni, bo ekipa, z którą później się współpracuje, a także wytwórnia płytowa bardzo komplikują ten proces. Tom dodaje, że sukces również to wszystko utrudnia. Bill odpowiada, że największym wyzwaniem jest zachować prostotę i nie zapomnieć, dlaczego zaczęło się robić to, co się robi. Kochają muzykę, dlatego też ogłosili koncerty jeszcze zanim skończyli album – chcieli grać, nie chcieli dłużej zwlekać.
Czytaj więcej

Wywiad dla E-Werk

TH pojawiają się w 2:51

Na początku dziennikarz pyta o wyjazd bliźniaków do Los Angeles. Bill odpowiada, że zrobili to, aby zaczerpnąć inspiracji i znów być kreatywni. Przyznaje, że zanim tam wyjechali, nie sądził, że cokolwiek jeszcze wydadzą, a teraz są już w trakcie trasy z piątym albumem. Wyjechali do USA, aby móc znów żyć własnym życiem i odpocząć od wszystkiego. Są z Tomem w LA już od 7 lat i czują się tam jak w domu. Następnie dziennikarz pyta o to, co łączy ich z Kolonią, w której tego wieczoru grają koncert. Bill odpowiada, że nic. Bywali tu tylko na programach telewizyjnych, a koncerty gra im się tu naprawdę dobrze, bo fani świetnie się tu bawią.

Wywiad dla DW-POPXPORT

Pierwsze pytanie do ciebie, Tom
Tom:
Ta!
Liz chciałaby wiedzieć, czemu nie wrzuciłeś żadnego zdjęcia na Instagrama, skoro masz tam 90 tysięcy obserwatorów. Kiedy coś opublikujesz?
Tom:
Może coś wstawię, jak będzie 100 tysięcy obserwatorów, kto wie. Obserwujcie mnie.
A potem dodasz nagie zdjęcie?
Tom:
Może takie wstawię.

Czytaj więcej